waloryzacja polis posagowych
 Oceń wpis
   

                                                                                                                                   

W latach 1989 -1990 nasz kraj został dotknięty klęską hiperinflacji, przez co należy rozumieć – bardzo wysoka inflację spowodowaną  przez całkowite załamanie systemu finansowego państwa i ogromny deficyt budżetowy  finansowany przez dodruk pieniędzy. W ciągu kilkunastu miesięcy inflacja sięgnęła 600%. Leszek Balcerowicz - korzystając z doświadczeń Władysława Grabskiego, który w  1923 roku przeprowadział skuteczną reformę finansów- opracował plan zwalczenia hiperinflacji.  Wartość złotówki została określona w relacji do dolara amerykańskiego na 9.500 zł za 1 dolar. Skutek był taki, że w styczniu 1990 roku za kwotę 10.000 zł można było kupić co najwyżej 1 bułkę.  Gromadzone latami oszczędności traciły  z dnia na dzień swoją wartość, natomiast długi w bankach osiągnęły astronomiczną wysokość. Kwota 100.000 zł, która  w 1980 roku stanowiła 1656 %  przeciętnej płacy – w roku 1900 zmałała do 10 % tej płacy, zaś w roku 1993 do  4 %. Bardziej dotkliwe skutki dotyczyły relacji z lat  siedemdziesiątych ubiegłego wieku np. przeciętna płaca w roku 1978 – 4.887 zł, czyli kwota 100.000 zł stanowiła 4.887% tej płacy. Spadek wartości waluty został przyhamowany dopiero w  roku 1994, kiedy to wprowadzono denominację złotego w relacji 10.000 st.zł za 1 PLN. Tak więc wg obowiązującego prawa zobowiązanie do zapłaty kwoty 100.000 zł pozostało bez zmian, nawet w sytuacji gdy powstało w 1978 roku, a miało być płatne w roku 1993. Tak stanowi zasada nominalizmu świadczeń pieniężnych.

Aby złagodzić skutki hiperinflacji Sejm uchwalił zmiany w kodeksie cywilnym dające sądom prawo do odstąpienia od obowiązującej nadal w Polsce zasady nominalizmu. Zmiana dokonana została ustawą z dnia 28.07 1990 r. o zmianie ustawy –Kodeks cywilny ( Dz. U. nr 55, poz. 321), ustawa  weszła w życie z dniem 1.10.1990 r. Podtrzymana został zasada nominalizmu świadczeń pieniężnych,  jednakże w art. 3581  dodano paragraf trzeci o treści:

W razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie.

Do biur  PZU, a następnie do jednostek następcy tego państwowego ubezpieczyciela – monopolisty zgłaszali się klienci, którzy w latach 1970-1980 i w latach następnych zawarli umowę ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci, względnie umowę ubezpieczenia renty odroczonej. Ubezpieczyciel wypłacał świadczenie wg zasady nominalizmu, umówione sumy ubezpieczenia powiększone zostały jedynie o procent umowny. W rezultacie świadczenia z tytułu ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci wypłacane były w kwotach  o znikomej wartości np. świadczenie które w 1978 roku ustalono na 50.000 zł ( 1.024  % ówczesnej płacy ), które miało być corocznie powiększane o 3% ( czyli łącznie o 60%) wypłacano w w 1991 roku w kwocie 80.000 zł która stanowiła  5 % zaledwie  przeciętnej płacy z dnia wypłaty.

Zdaniem Ubezpieczyciela powiększenie sumy ubezpieczenia o umowny procent  stanowiło spełnienie wynikającego z art. 3581 § 3 k.c. dezyderatu waloryzacji roszczenia.  Ubezpieczyciel – PZU Na Życie S.A. pogląd ten podtrzymuje do dnia dzisiejszego, aczkolwiek obecnie wypłaca wyższe świadczenia, aniżeli w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Inne było natomiast stanowisko sądów. Zmiany w orzecznictwie nastąpiły w wyniku akceptacji i powszechnego  stosowania w praktyce uchwały 7 Sędziów Sądu Najwyższego podjętej w dniu 10.04.1992 r. pod sygn. III CZP 126/91 o treści następującej:

Wysokość nominalnej renty miesięcznej, określonej w umowie ubezpieczenia renty odroczonej oraz natychmiast płatnej, a także wysokość nominalnej sumy ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci, mogą być zmienione na podstawie art. 358[1] § 3 kc.

Praktyka Ubezpieczyciela  nie uległa zmianie, twierdził on, że odpowiedzialność za deprecjację świadczeń ubezpieczeniowych ponosi Państwo, albowiem środki pieniężne ulokowane na rachunkach bankowych nie zostały zabezpieczone przed ryzykiem hiperinflacji. Pogląd ten nie zyskał akceptacji sądów, albowiem do obowiązków ubezpieczyciela, jako profesjonalisty, a nie ubezpieczonych należało zachowanie najwyższej staranności w zabezpieczeniu pieniędzy klientów. Liczne  procesy sądowe kończyły się z reguły wygraną ubezpieczonego ( umowa ubezpieczenia renty odroczonej ), względnie uposażonego ( umowa ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci ). 

Pomimo to ubezpieczyciel dopuszcza do procesów sądowych, które przegrywa. Motywy tej praktyki są klarowne. Sądy nie cieszą się powszechnym społecznym zaufaniem, stąd też niewielka tylko część ubezpieczonych decyduje się na proces.

Pomimo przegrania zdecydowanej większości spraw Ubezpieczyciel i tak wychodzi na swoje, albowiem cząstkowa realizacja świadczeń ubezpieczeniowych zmniejsza jego zyski w nieznacznym stopniu.

Koronnym argumentem Ubezpieczyciela podnoszonym w procesach jest niska wartość świadczenia wzajemnego obciążającego ubezpieczonego czyli składki. Faktem jest że składka płacona w latach 1990-1993 w kwocie np. 10.000 zł miała znikomą wartość ( 1 PLN).  Jednakże okoliczność ta obciąża przede wszystkim Ubezpieczyciela, który nie zadbał o właściwe zabezpieczenie środków pieniężnych wpłaconych przez klientów. Ponadto dopiero w 1995 roku Ubezpieczyciel wpadł na pomysł żądania od klientów wpłaty wyższych składek,  czego nie dokonał, stąd też w orzecznictwie sądowym pojawił się pogląd, że błąd ten nie powinien obciążać klientów ( vide uchwała Sądu Najwyższego z dnia 4 marca 2005 r. syg. III CZP 91/04).

W orzecznictwie sądowym dominuje pogląd, że ustawa nie podaje żadnych kryteriów co do sposobu waloryzacji, jednakże w praktyce stosowana jest metoda tzw. waloryzacji rozszerzonej polegająca na wykorzystaniu kryterium średniej płacy z daty umowy i z daty wyroku.

Oto klasyczna metoda tego typu waloryzacji przy  założeniu, że  umowa ubezpieczenia zawarta została  w 1988 roku  na sumę ubezpieczenia 100.000 st. zł. z  corocznym powiększaniem o 28 %,przy , średniej  płacy w roku 1988 – 53.090 st. zł, okresie ubezpieczenia 22 lat i , średniej płacy netto w roku 2010 – 2.270,52 zł.

Obliczenie:

100.000 x 28% x 22 + 100.000 =716.000 : 53.090 = 13,49 x 2.270,52= 30.629,93 x 50%  = 15.341,65 zł.

Tak więc uposażony otrzyma co najmniej 13.927,81 zł, sąd może przyjąć obciążyć powoda ciężarem hiperflacji np. jedynie 30%, wówczas wynikowa świadczenie wynosiłoby 27.855,63 x 70% czyli 21.440,95 zł.

Mniej korzystne dla ubezpieczonych orzecznictwo sądów dotyczy umów zawartych w latach 1991-1994. Superinflacja w tym okresie była łagodniejsza, natomiast wartość złotówki stała się wprost symboliczna, co skłoniło Ubezpieczyciela do zaniechania pobierania składek począwszy od 1 stycznia 1995 roku ( vide zarządzenie Prezesa PZU Na Życie S.A. nr 16/94 z dnia 2 grudnia 1994 r.).

Sądy nie zgodne co do poglądu jaka kwota powinna być podstawą waloryzacji. Opisana wyżej metoda tzw. waloryzacji rozszerzonej nie zawsze jest akceptowana przez poszczególnych sędziów. Rozbieżności w orzecznictwie polegają na pominięciu w ustaleniu podstawy waloryzacji postanowienia umownego w przedmiocie corocznego powiększania sumy ubezpieczenia o określony procent.  Umowy ubezpieczenia z lat 1991 -1993 są sceptycznie oceniane przez niektóre sądy, które pomijają procent umowny zaś za podstawę obliczenia przyjmują jedynie samą sumę ubezpieczenia,  a więc jeżeli zawarta w 1990 roku umowa opiewała na 1.000.000 st. zł to tylko ta kwota przyjmowana jest za podstawę waloryzacji, pomimo tego że zgodnie z umową powinna być powiększana o procent umowny np. 124 % rocznie. Różnica jest ogromna. Jeżeli bowiem w 1990 roku umowa została zawarta na okres 20 lat to wg systemu waloryzacji rozszerzonej podstawa obliczenia wynosiłaby 25.800.000 st.zł czyli 2506 %  średniej płacy, co prowadziłoby do podstawy waloryzacji w roku 2010 w wysokości 56.159,46 zł, natomiast wg systemu waloryzacji prostej : 1.000.000 : 1.029.637 =0,98% przeciętnej płacy czyli do wynikowej wartości 2.196,18 zł.

Powyższy sposób waloryzacji zyskał aprobatę Sądu Najwyższego np. wyrok rozbieżność dnia 29 listopada 2001 r.  syg. CKN  489/00, w którym wyrażono następujący pogląd:

„W wypadku umowy ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci przedmiotem waloryzacji jest świadczenie pieniężne ubezpieczyciela będące elementem jego zobowiązania od chwili zawarcia umowy, bez względu na określony umową termin spełnienia tego świadczenia.”

Pogląd powyższy został przyjęty w linii  orzeczniczej vide wyroki Sądu Najwyższego w sprawach:  II CK 774/2004, IV CK 790/2004, II CK 444/2004, III CZP 76/2004, II CK 238/2004, I CKN 1/2001

Niestety w orzecznictwie sądów powszechnych występuje rozbieżność co do podstawy waloryzacji. Chodzi o to czy stosować metodę waloryzacji prostej czy rozszerzonej. Orzeczenia w przedmiocie  ustaleń podstawy waloryzacji z uwzględnieniem umownego procentu dotyczyły indywidualnych spraw  i nigdy nie zostały wyrażone w formie chociażby np. uchwały 7 Sędziów. Lapidarnie wyjaśnił mi tę sprawę jeden z sędziów z  rejonu Dolnego Śląska, powiedział on : „Proszę pana orzeczenia przez pana cytowane nie posiadają wysokiej rangi, są to wyroki i uchwały jednostkowe, nie są to zasady wpisane do księgi zasad prawnych,  a dla mnie najbardziej miarodajne jest orzecznictwo sądu okręgowego, w obrębie którego położony jest sąd rejonowy w którym orzekam”.

Nie ma jednak rozbieżności w orzecznictwie co do tego, że tzw. urealnienie sumy ubezpieczenia o wskaźnik umowny to co innego, aniżeli sądowa waloryzacja roszczenia. Jeżeli sąd nie dopatrzy się podstaw do stosowania waloryzacji z art. 3581 § 3 k.c., a powód odmówił przyjęcia oferowanej mu kwoty obliczonej wg umownego wskaźnika, to sąd nie powinien oddalić powództwa, lecz zasądzić kwotę wyliczoną przez ubezpieczyciela ( vide wyrok S.N.  z  dnia 6 grudnia 2006 r. syg. IV CSK 269/2006 ) .

Podobnie jest z rentą odroczoną, jeżeli sąd dokonał waloryzacji świadczenia, to ubezpieczony uprawniony jest domagać się podwyżki już waloryzowanej renty o procent umowny ( vide uzasadnienie uchwały S.N. z dnia 19 marca 2009 r. syg. III CZP 11/2009).

Wysokość waloryzacji pozostawiona została do uznania sądu, nigdy nie można z góry przewidzieć jaką kwotę sąd przyzna. Jedno jest niemalże pewne - świadczenia przyznawane przez sądy są wyższe aniżeli wysokość tegoż świadczenia uznana przez ubezpieczyciela.  

 

 

Komentarze (0)
Uznanie nagany za niebyłą nie zamyka sprawy
 Oceń wpis
   

Za nieprzestrzeganie przez pracownika  ustalonej organizacji i porządku pracy pracodawca może stosować karę nagany ( art. 108 par.1 k.p.). O zastosowaniu kary pracodawca zawiadamia pracownika na piśmie, wskazując rodzaj naruszenia obowiązków pracowniczych i datę dopuszczenia się przez pracownika tego naruszenia oraz informując go o prawie zgłoszenia sprzeciwu ( art. 110 k.p.), który może być wniesiony w ciągu 7 dni od zawiadomienia o ukaraniu ( art. 112 k.p.). W razie odrzucenia sprzeciwu pracownik może w ciągu 14 dni wystąpić do sądu o uchylenie zastosowanej wobec niego kary ( art. 112 par. 2 k.p.). Jeżeli sąd pracy uchyli karę dyscyplinarną pracodawca powinien usunąć zawiadomienie z akt osobowych pracownika i uznać karę za niebyłą ( art. 113 par. 2 k.p.). W świetle przepisów k.p. wspomniana czynność pracodawcy ( uznanie kary za niebyłą), kończy postępowanie. I tyle.

A przecież tak sprzeciw od kary,  jak i odwołanie do sądu to fakty występujące bardzo rzadko, gdy determinacja pracownika spowodowana  poczuciem krzywdy, jest wyjątkowo wysoka. Cierpienia psychiczne  jakich  doznał pracownik mogą być przyczyną trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Odczułem to osobiście kilkadziesiąt lat temu, gdy zamiast nagrody otrzymałem karę dyscyplinarną upomnienia. Otóż zupełnie przypadkowo odkryłem, że pracownica działu windykacji przetrzymała sprawę i wyniku własnego nieróbstwa naraziła firmę na ryzyko przedawnienia roszczenia. Pozew do sądu wniosłem wówczas w terminie, ale ośmieliłem się o tym zdarzeniu opowiedzieć przełożonemu tej koleżanki. Ta zalała się łzami i pewnie żal  by nie pomógł, gdyby nie fakt że małżonek tej pani był funkcjonariuszem partii -   awangardy klasy robotniczej. Więc to ja zostałem ukarany za nieprzestrzeganie drogi służbowej, bo należało donieść dyrektorowi,  a nie kierownikowi działu. Ta niesprawiedliwość do dzisiaj stanowi zadrę na sercu.  Mam silną konstrukcję psychiczną i fizyczną, poprzestałem na rozwiązaniu umowy o pracę z własnej inicjatywy.

Fakt kary dyscyplinarnej może być przyczyną trwałego uszczerbku na zdrowiu,  a wówczas pracodawca zapłaci wysokie odszkodowanie. Myślę, że pracodawcy nie zdają sobie sprawy, z tego że bezprawnie udzielona pracownikom kara dyscyplinarna może być doprowadzić do  zasądzenia przez sąd  wysokiego odszkodowania i to płatnego ze środków  przedsiębiorstwa, a nie ZUS.

Oto przykład:

Kierowca odmówił przeprowadzenia w autobusie kontroli biletów,  ponieważ osoby przedstawiające się za rewizorów nie okazały służbowych legitymacji. Za ten czyn prezes przedsiębiorstwa transportowego ukarał kierowcę naganą oraz przeniósł go na stanowisko z niższym wynagrodzeniem. Po rozmowie z prezesem pracownik wyszedł z jego gabinetu  i będąc na korytarzu stracił przytomność. W szpitalu stwierdzono niedokrwienie mózgu, czego konsekwencją była całkowita niezdolność do pracy. Sąd przyznał pracownikowi odszkodowanie jednorazowe w kwocie 50.000 zł i to nie na podstawie przepisów ustawy o świadczeniach pieniężnych za wypadki przy pracy, ale na podstawie art. 435 par. 1 kodeksu cywilnego.  Stanowisko sądu zostało podtrzymane przez Sąd Najwyższy, który uchwałą z dnia 11.05.2010 r. sygn. II PZP 4/10  uznał że odpowiedzialność przedsiębiorstwa jest oczywista i nie ma powodów aby udzielać odpowiedzi na pytanie prawne.

Cytowana uchwała stanowi precedens ułatwiający dochodzenie przez  pracowników  roszczeń z tytułu naruszenia ich zdrowia bezprawnym działaniem pracodawców.

Odrębną kwestią jest okoliczność, że Sąd Najwyższy wypowiedział się za odpowiedzialnością przedsiębiorstwa na zasadzie ryzyka (art. 435 par. 1 k.c.), także że powyższe szkody, które wynikają nie bezpośrednio z jego ruchu, ale także  z bezprawnych czynności pracowników firmy. Wystarczy, że pracownik udowodni, że zachodzi związek przyczynowy pomiędzy tymi czynnościami, czynnościami a szkodą, okoliczność czy zachodzi wina tego pracownika jest bez znaczenia.

 

Komentarze (0)
Pełnomocnik z urzędu- nowe udogodnienia
 Oceń wpis
   

Od  dnia 19 kwietnia 2010 r. obowiązują nowe zasady dotyczące bezpłatnej pomocy prawnej w postępowaniu cywilnym. Nowela kodeksu postępowania cywilnego cywilnego  ( ustawa z dnia 17.12.2009 r. Dz.U. 2010 r. nr 7 poz. 45 zawiera szereg zmian na korzyść stron procesowych. Zmiany w kodeksie  postępowania cywilnego zostały wprowadzone dla realizacji wskazówek Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że sprawiedliwe i szybkie załatwienie sprawy przez niezawisły sąd wymaga zapewnienia- oprócz osób ubogich – także  innym osobom  -  pomocy profesjonalnego pełnomocnika,  nawet wówczas gdy   nie zachodziły podstawy do zwolnienia tej osoby z kosztów sądowych ( wyrok TK z dn.16.06.2008 r.  sygn. P 37/07 Dz.U. nr 110, poz. 706).

W związku z tym znowelizowany k.p.c. stanowi, że osoba fizyczna niezwolniona przez sąd od kosztów sądowych może się domagać ustanowienia adwokata lub radcy prawnego, jeżeli złoży oświadczenie, z którego wynika, że nie jest w stanie ponieść kosztów wynagrodzenia tego profesjonalisty bez uszczerbku utrzymania dla siebie i rodziny ( art. 117 par. 3 k.p.c.). Takie same uprawnienie przysługuje niezwolnionej przez sąd osobie prawnej lub innej jednostce organizacyjnej, której ustawa daje zdolność sądową, jeżeli wykaże, że nie ma dostatecznych środków na poniesienie kosztów wynagrodzenia pełnomocnika ( art. 117 par. 4 k.p.c.).

Przez „inne jednostki organizacyjne” należy rozumieć organizacje społeczne nie posiadające osobowości prawnej, ale zarejestrowane w trybie ustawy o stowarzyszeniach, a także inne organizacje np. organ studenckiego samorządu szkoły wyższej  ( S.N. III CKN 473/97, albo pracowniczą kasę zapomogowo-pożyczkowa ( S.N. III CZP 79/06 ).

Nie tylko osoby żyjące na poziomie skrajnego ubóstwa, ale także  osoby niemajętne, mają więc szansę na  przyznanie im bezpłatnej pomocy prawnej świadczone przez profesjonalistę.

Dalszym udogodnieniem wynikającym z ustawy jest możliwość wyboru pełnomocnika ustanawianego  z urzędu, przyznana zarówno osobom fizycznym jak osobom prawnym oraz innym jednostkom organizacyjnym ( art. 117, 3 par. 3 k.p.c.).

Do stałej praktyki niektórych adwokatów lub radców prawnych należało darmowe sporządzenie pozwów z wnioskiem o ustanowienie pełnomocnika z urzędu, nie było prawnej możliwości powierzenia sprawy twórcy roszczenia. Obecnie strona może we wniosku o ustanowienie pełnomocnika wskazać konkretnego adwokata lub radcę prawnego. Wyznaczenie pełnomocnika następuje za pośrednictwem organów obu korporacji zawodowych t.j. okręgowej izby radców prawnych względnie okręgowej izby adwokackiej.

Dodać należy, że nie tylko osoby fizyczne, ale także będące na skraju bankructwa firmy mogą ubiegać się o wyznaczenie pełnomocnika z urzędu. Nic nie stoi na przeszkodzie temu, aby wskazać jako pełnomocnika byłego radcę prawnego, zwolnionego z przedsiębiorstwa z przyczyn ekonomicznych.

Komentarze (0)
Ubezpieczenie OC kontraktowe - iluzoryczna asekuracja
 Oceń wpis
   

 Przedsiębiorcy zainteresowani są możliwością asekuracji strat poniesionych w związku z odpowiedzialnością kontraktową - art. 471 k.c. " Dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi".

Ustalenie odpowiedzialności przedsiębiorcy z powyższego tytułu następuje na podstawie przepisów k.c. o rękojmi  art. 556 par. 1 " Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność ze względu na cel  w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia rzeczy, jeżeli rzecz nie ma właściwości, po których istnieniu zapewnił kupującego. albo gdy rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym( rękojmia za wady fizyczne)".

Powyższe przepisy o rękojmi mają zastosowanie do rękojmi za wady dzieła ( art. 638 k.c.), a także do umów o roboty budowlane  ( art. 656 par. 1 k.c.).

Tak więc odpowiedzialność z tytułu rękojmi za wady fizyczne ma odniesienie nie tylko do sprzedawcy towaru, ale także do szerokiej rzeszy usługodawców. 

I teraz przechodzę do przyczyny napisania niniejszego artykułu.

PZU S.A. proponuje usługodawcom ubezpieczenie ryzyka odpowiedzialności kontraktowej  w wariantach  OC za produkt, OC najemcy, OC za mienie powierzone, OC pracodawcy, OC zakładów naprawy pojazdów.

Ogólne warunki ubezpieczenia stanowią wzorce umowne, które stają się elementem składowym umowy, jeżeli strony inaczej nie postanowią ( art. 812 k.c.).  W relacji klient- agent ubezpieczeniowy, przedstawiciel ubezpieczyciela nie ma uprawnień do zmiany postanowień OWU, musi je akceptować w takiej treści, w jakiej zostały mu one przedstawione.

Postanowienie par. 17 ust.2 pkt. 19 OWU brzmi : PZU SA nie odpowiada za szkody które ubezpieczający obowiązany jest naprawić w ramach rękojmi (..).

Przed podpisaniem umowy ubezpieczający powinien zapoznać się z tekstem OWU, jest to praktycznie niewykonalne, albowiem należałoby przeanalizować skomplikowany tekst prawny o rozmiarach sporej broszury. Tak więc klient dowie się o iluzji ubezpieczenia dopiero po szkodzie. 

Warto więc współpracować z taki agentem ubezpieczeniowym, który rzetelnie poinformuje o istocie umowy i wskaże odpowiednią firmę albo po prostu  uprzedzi że asekuracja jest raczej pozorna.

Komentarze (0)
Kondolencje z Białorusi
 Oceń wpis
   

Wczoraj rano około 11, zadzwonił do mnie adwokat z Brześcia w Białorusi, Michaił złożył kondolencje, od niego  dowiedziałem o tragedii, ale to co nastąpiło nie dotarło jeszcze do ,mojej świadomości, być moze dlatego, że  Michaił wybił mnie z rytmu pracy,  w czasie opracowywania apelacji. Uprzejmie podziękowałem i na tym rozmowa się zakończyła. Dopiero jadąc do domu mijając domy opatrzone we flagi narodowe spowite kirem, gdy włączyłem radio pojąłem  stopniowo co się stało. Umieściłem flagę narodową z czarną wstążką na swoim domu, a wieczorem uczestniczyłem we mszy świętej w Bazylice Św.Józefa celebrowanej przez ks.biskupa diecezji kaliskiej. Sgamolotem jechała wnuczka gen. Smorawińskiego Ewa Bąkowska i przewodnicząca stowarzyszenia rodzin katyńskich pani Zych, dwie mieszkanki Kalisza nie wrócą  już do swojego miasta. 

Właśnie w tej chwili dnia 11.04.2010 r. o godzinie 8.09 dziennikarz TVP 1 powiedział Lech Kaczyński zginął tak jak żył : służąc Polsce i jest to szczera prawda, której nikt nie potrafi obalić. I w tej chwili wybaczam tym, którzy Prezydenta plugawie obrażali, a obecnie leją krokodyle łzy. Może stanie się cud i męczęńska śmierć Prezydenta doprowadzi do narodowego pojednania?  Już sw tej chwili powiedzieć że ta tragedia doprowadziła do pozytywnych dla naszej ojczyzny skutków. Cały świat dowiedział się o Katyniu. 

Zginęli moi koledzy. w tym osobiście mi znana  pani prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, przemiła, bardzo skromna młoda kobieta i zarazem ponadprzeciętna osobowość. Adw. Jolanta Szymonik Deresz  wręczała mi w 2003 roku odznaczenie państwowe, jako szef Kancelarii Prezydenta. Śmierć obu kobiet stanowi ogromną stratę dla Palestry. Zginął też wybitny prawnik mec.Mikke.

Cóż łzy cisną się do oczu, pozostaje tylko druga prawda, czas leczy rany.

Komentarze (0)
Świadek potraktowany gorzej niż przestępca
 Oceń wpis
   

 

Jedną z przyczyn nadmiernej przewlekłości postępowania sądowego jest niestawiennictwo świadka na rozprawie. Świadek powinien stawić się w sądzie, jeżeli otrzymał wezwanie i nie jego to sprawa, ale sądu decydować czy jego obecność na rozprawie była konieczna. Sądy uprawnione są do nakazania doprowadzenia świadka przez Policję. Użycie przymusu powinno nastąpić, gdy inne środki tzw. policji sesyjnej jak np.grzywna były bezskuteczne. Nadużycie popełnione przez Sąd Okręgowy w Warszawie oraz przez funkcjonariuszy Policji z Nowego Targu i z Nowego Sącza opisał Tygodnik Podhalański z dn. 11.03.2010 r. 

Adam. K. mieszkaniec Nowego Targu,  otrzymał wezwanie z Sądu Okręgowego w  Warszawie na rozprawę w styczniu b.r., ponieważ nie mógł się stawić, bo był chory na grypę, wysłał do Sądu faksem zaświadczenie lekarskie sporządzone przez lekarza rodzinnego Zadzwonił do Sądu i usłyszał od sekretarki, że wszystko jest o.k. Następne wezwanie na kolejne dwa dni 2 i 3 marca otrzymał w terminie i  od sekretariatu dowiedział się, że rozprawa potrwa dwa dni i nie ma pomyłki. Pan Adam zwolnił się z pracy i w dniu 1 marca b.r. wybierał się do stolicy. Jednakże w dniu 28 lutego został przez Policję z Nowego Targu zatrzymany i osadzony w areszcie, tam przenocował, a następnego dnia został przewieziony do Nowego Sącza, policjanci kazali się mu rozebrać do naga i wykonywać przysiady, dla sprawdzenia czy nie przechowuje czegoś w kiszce stolcowej. Następną noc Adam K spędził w plugawej celi razem z bandytą, zaś 2 marca o 3 rano wyruszył w podróż  do Warszawy eskortowany przez 3 policjantów, ci kazali u usiąść na wąskiej ławce pozbawionej oparcia i poręczy.. Kiedy stanął przed obliczem Wysokiego Sądu na pytanie czy noc z 2 na 3 marca zechce znowu spędzić w areszcie odpowiedział przecząco. Wówczas sędzia zwolnił policjantów i rozpoczął przesłuchanie. Adam K. zapowiada proces przeciwko Skarbowi Państwa o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, ale rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie twierdzi, że wszystko jest w porządku. 

Z podanego przez Redakcję Tygodnika Podhańskiego opisu wynika, że dobra osobiste obywatela R.P. zostały naruszone, proces wykaże, czy Adamowi K przysługuje odszkodowanie. Myślę, że funkcjonariusze naszej  Policji z innych regionów kraju zachowaliby  daleko większy umiar i szacunek wobec osoby zatrzymanej, aniżeli pełniący służbę w Policji górale.

Rzecz jednak w tym, że to przede wszystkim Adam K. ponosi odpowiedzialność za traumę której doznał. Otóż nie przeczytał on pouczenia na drugiej stronie wezwania, gdzie napisano, że  zignorowanie obowiązku stawienia się w sądzie zagrożone jest grzywną, a nawet przymusowym doprowadzeniem przez Policję.

Art. 117 par. 2 lit. a  kodeksu postępowania karnego stanowi, że  usprawiedliwienie niestawiennictwa z powodu choroby  świadków wymaga przedstawienia zaświadczenia potwierdzającego niemożność stawienia się na wezwanie, wystawionego wyłącznie przez lekarza sądowego, a nie przez  lekarza rodzinnego. Podobnie stanowi art. Art. 214,1. § 1 kodeksu postępowania cywilnego. Zmiany zostały wprowadzone ustawą z dnia  15 czerwca 2007 r. o lekarzu sądowym.

Nałożenie kary porządkowej na świadka, który bez usprawiedliwienia nie stawił się na rozprawę, nie stoi na przeszkodzie zarządzeniu jego przymusowego doprowadzenia przez Policję. Świadek, nie stawiając się bez usprawiedliwienia na wezwanie, naraża się na karę porządkową lub na przymusowe doprowadzenie albo na zastosowanie obu tych środków przymusu łącznie.

Jednakże stosowanie środków przymusu nie może prowadzić do sytuacji w której świadek traktowany jest gorzej nie przestępca.

 

Ponadto liczne przykłady dowodzą, że przewlekłość postępowania zachodzi z winy sądów np. niewykonanie przez sekretariat polecenia przewodniczącego o wezwaniu świadka na rozprawę, zniesienie terminu rozprawy  bez powiadomienia stron i świadków, którzy zostali wezwani  na posiedzenie sądu, nakazanie stawiennictwa na rozprawę osobom, których zeznania nie miały żadnego znaczenia w sprawie  i liczne inne przypadki.

 

Osobiście dotknęły mnie błędy sądu, mianowicie otrzymałem zawiadomienie o rozprawie aplacyjnej na godzinę 10 rano, aby zdążyć musiałem dojechać, przenocować. Na salę zostałem zaproszony o godzinie 11.15 i ani słowa przeproszenia, tylko informacja, że dopuszczony został z urzędu dowód z przesłuchania świadka i w tym celu rozprawa został odroczona. I tyle, a przecież Wysoki Sąd mógł termin rozprawy znieść i łaskawie zawiadomić pełnomocnika o tym fakcie.

 

Myślę, że świadek który nie stawił się na rozprawę bez uzasadnionej przyczyny powinien być ukarany grzywną  i pouczony, że dalsza absencja grozi przymusowym doprowadzeniem przez Policję. Z relacji Tygodnika Podhalańskiego wynika, że zastosowanie środka przymusu - doprowadzenia świadka przez Policję nie było konieczne. Adam K. zapowiedział wytoczenie procesu przeciwko Skarbowi Państwa o odszkodowanie.

 

 

 

  

 

Komentarze (0)
Praca w rolnictwie, a staż ubezpieczeniowy
 Oceń wpis
   

Osoba ubiegająca się o przyznanie emerytury ma szansę na zaliczenie do stażu ubezpieczeniowego okresu, w którym nie opłacała składek ubezpieczeniowych, na podstawie art. 10 pkt_3   ustawy o emeryturach i rentach (t.j. Dz.U. 2009 nr 153, poz.1227). Zaliczeniu podlegają  przypadające przed dniem 1 stycznia 1983 r. okresy pracy w gospodarstwie rolnym po ukończeniu 16 roku życia, jeżeli okresy składkowe i nieskładkowe, ustalone na zasadach określonych w art. 5-7, są krótsze od okresu wymaganego do przyznania emerytury, w zakresie niezbędnym do uzupełnienia tego okresu.

Stąd też znaczna ilość wniosków do ZUS o zaliczenie tychże okresów, które organ rentowy ocenia bardzo sceptycznie i słusznie  albowiem osoby które nie płaciły składki ubezpieczeniowej nie powinny być traktowane na równi z tymi, które takie świadczenie na bieżąco uiszczały. Cytowany wyżej przepis nie powinien prowadzić do nadużyć.

W orzecznictwie sądowym utrwalił się pogląd, że okresy pracy domownika w gospodarstwie rolnym przed dniem 1 stycznia 1983 r. uwzględnia się przy ustalaniu uprawnień emerytalno-rentowych, gdy była wykonywana w wymiarze nie niższym niż połowa ustawowego czasu pracy, czyli minimum 4 godziny dziennie ( wyrok S.N. II UKN 96/96).

Zdaniem sądów stała praca w gospodarstwie rolnym nie polega na codziennym wykonywaniu czynności rolniczych,  lecz oznacza  gotowość do wykonania pracy rolniczej, w każdym czasie,  jeżeli sytuacja tego wymaga ( S.N. II UKN 466/2000). Takowa sytuacja ( gotowość do wykonywania czynności rolniczych  w każdym czasie) nie  zachodzi, gdy dziecko rolnika uczęszcza do szkoły. Z tych przyczyn sądy z reguły utrzymują odmowne decyzje ZUS  w mocy.  Ale zachodzą niekiedy okoliczności wyjątkowe, gdy organ rentowy przegrywa procesy pomimo tego że ubezpieczony pracował w gospodarstwie rolnym uczęszczając jednocześnie do szkoły.

Zaliczeniu  do stażu ubezpieczeniowego podlegają okresy pracy w gospodarstwie rolnym przy równoczesnym uczęszczaniu do  w szkoły przysposobienia rolniczego, ponieważ praca w gospodarstwie stanowiła warunek przyjęcia do tych szkół  ( S.N. I UK 27/2009).  

Zaliczeniu do stażu ubezpieczeniowego  podlegają również okresy   pracy w gospodarstwie rolnym rodziców wykonywanej  w okresie wakacji szkolnych( S.N. II UKN 155/2000).  Jeżeli więc do stażu ubezpieczeniowego brakuje kilku miesięcy ubezpieczony ma realną szansę na wygranie procesu z ZUS.

Komentarze (0)
Adwokaci nie chcą radców prawnych i odwrotnie..
 Oceń wpis
   

Ostatni Nadzwyczajny Zjazd Radców Prawnych wykazał, że nie wszyscy radcy prawni pragną połączenia swojej korporacji z korporacją adwokacką, i to nie z tej przyczyny że adwokaci tego połączenia nie chcą, ale z tego powodu, że przeciętny radca prawny nie pragnie być adwokatem.  Zastanówmy się dlaczego adwokaci tak zajadle przeciwstawiają się fuzji, która narzucona jest odgórnie, bynajmniej bez zgody samorządu radcowskiego.

 Argument, że radca prawny nie jest przygotowany do pełnienia funkcji obrońcy w procesie karnym nie posiada rzeczowego uzasadnienia. Prawo karne jest przedmiotem zajęć na aplikacji radcowskiej. Ponadto prawo karne jest dziedziną prawa zdecydowanie łatwiejszą do opanowania niż prawo cywilne. Z kolei prawo gospodarcze jest obszarem prawa niezbyt znanym członkom korporacji adwokackiej, czego dowodem są liczne "wpadki" adwokatów w w procesach gospodarczych.

Niemożliwość zatrudnienia adwokata na podstawie umowy o pracę datuje się od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to adwokaci będąc członkami zespołów posiadali kontrakt z jednostką gospodarki uspołecznionej i wówczas ten fakt nie stanowił dla nich podstawy do rezygnacji z wykonywania zawodu. Byli pracownikami w okresie najtrwadszej "komuny" za rządów Bieruta i Gomułki. Skąd więc przypisywana radcom prawnym rola prawników ustanowionych dla potrzeb komunistycznego reżimu? A czy fakt, że adwokaci nie byli w stanie sprostać zapotrzebowaniu na usługi prawne na rzecz przedsiębiorstw i innych osób prawnych w byłym PRL ulega jakiejkolwiek wątpliwości? Moim zdaniem przyczyny powstania zawodu radcy prawnego mają gospodarczy, a nie polityczny charakter.

Demonstrowana przez większość adwokatów niechęć do radców prawnych spowodowała reakcję wzajemną np. takie zachowanie radcy, że w przypadkach nie dających szans na wygranie podsuwa klientowi rozwiązanie : idź pan do adwokata ( w  podtekście adwokat każdą sprawę przyjmie byle tylko otrzymał hororarium z góry).

A przypomnijmy, że nie tak dawno adwokat wydalany z adwokatury otrzymywał wskazówkę : idź pan na radcostwo.

Wbrew oczekiwaniom szacownej Palestry faktyczne udrożnienie dostępu do ich korporacji nie spowodowało masowego exodusu radców prawnych, natomiast do bram adwokatury zapukali młodzi prawnicy po aplikacji sądowej i muszą być przyjęci do korporacji. 

Kiedyś radcy prawni pragnęli fuzji z adwokatami, obecnie takowa tendencja straciła na aktualności.Przyczyną jest wzajemna niechęć i dobrze że Zjazd Radców Prawnych uchwalił, że trzeba rozmawiać, a nie łączyć się na siłę. Póki co przedstawiciele obu korporacji sami dochodzą do porozumienia łącząc się w spółki adwokacko-radcowskie, których ilość wzrasta nie tylko w wielkich aglomeracjach, ale także na tzw. prowincji.

Komentarze (2)
Żonie przysługuje odszkodowanie nawet gdy mąż zawinił
 Oceń wpis
   

 

W  reportażu telewizyjnym przedstawiono sytuację  zamieszkałej nad morzem kobiety, która od 4 lat pozostaje w leczeniu po wypadku samochodowym. Poszkodowana jest osoba całkowicie bezradną i uzależnioną od pomocy osób najbliższych, uraz kręgosłupa spowodował, że od lat może ona przebywać jedynie w pozycji leżącej, intensywne zabiegi rehabilitacyjne nie dają rezultatu. Poszkodowana do dnia dzisiejszego nie otrzymała odszkodowania, ponieważ wypadek spowodował jej mąż. Wina kierowcy nie jest kwestionowana.

 

Rzecz w tym, że małżonkowie pozostawali w wspólności ustawowej i samochód stanowił ich współwłasność. Zakład ubezpieczeń wywodzi, że skoro tak było, to nie zachodzi odpowiedzialność jednego małżonka względem drugiego. Szkody wyrządzone w czasie trwania wspólności ustawowej przez małżonka w majątku wspólnym z winy nieumyślnej nie mają wpływu na rozliczenie w postępowaniu o podział majątku wspólnego ( S.N. III CZP 52/89 )  a zatem nie mogą być objęte ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej.

 

Osobiście dziwię się temu, że  poszkodowana nie otrzymała   do  dnia dzisiejszego odszkodowania, albowiem dla mnie sytuacja prawna poszkodowanej jest klarowna i są realne szanse na wygranie procesu.

Otóż  ustalenie kto jest osobą trzecią w rozumieniu art. 822 par. 1 kodeksu cywilnego winno nastąpić nie tylko na podstawie kodeksu, ale także na podstawie ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych ( Dz. U. nr 124, poz. 1152 ze zm.). Art. 38 ust.1 pkt. 1 tej ustawy przewiduje, że z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej wyłączone są wszelkie szkody na mieniu wyrządzone przez  kierowcę  posiadaczowi pojazdu.

 

Tak więc żona nie posiada uprawnień dochodzenia od  zakładu ubezpieczeń wynagrodzenia szkody jaką poniosła wskutek uszkodzenia stanowiącego współwłasność obojga małżonków samochodu. Wyłączenie nie dotyczy natomiast szkody osobowej wyrządzonej żonie przez męża.

 Innymi słowy nie zachodzą żadne przeszkody prawne aby poszkodowana wniosła sprawę do sądu i  wygrała sprawę.

 

Za takową argumentacja przemawia nie tylko stanowisko S.N. wyrażone w uchwale 7 Sędziów z dn. 7.02.2008 III CZP 115/2007, ale także obowiązujące w naszym kraju prawo Unii Europejskiej określone  w dyrektywach Rady UE , które stanowi, że członkowie rodziny kierowcy nie mogą być wyłączeni z możliwości skorzystania z ubezpieczenia OC sprawcy.

 

Ubocznie dodaję, ze nie zachodzą podstawy do wyłączenia z ubezpieczenia OC roszczeń członka wspólnoty mieszkaniowej w stosunku do wspólnoty ( S.N. III CZP 5/2006) albo wspólnika spółki cywilnej do drugiego wspólnika,  w przypadku gdy samochód stanowił współwłasność obu wspólników ( S.N. VCK  113/2000)..

 

 

Komentarze (0)
Za śliski chodnik wysokie odszkodowanie
 Oceń wpis
   

 Obowiązek zabezpieczenia chodników przed gołoledzią obciąża właścicieli nieruchomości wzdłuż których chodnik jest usytuowany. Nakaz ten wynika z treści art. 5 ust. 1 pkt. 4 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach ( tekst jednolity Dziennik Ustaw 2005 r. nr 236, poz. 2008 ). Stosownie do treści art. 6 ust. 6 tej ustawy nadzór nad wykonaniem tego obowiązku sprawuje wójt, burmistrz lub prezydent miasta, który w przypadku stwierdzenia niewykonania tej powinności wydaje stosowną decyzję.

Jak wynika z fotografii zamieszczonych poniżej właściciele nieruchomości różnie wykonują swój obowiązek w zakresie zabezpieczania chodników przed gołoledzią. Chodnik sprzątnięty leży przed moją posesją, a motywację do takiej staranności był także werdykt sądu nakładający na właściciela budynku drakońskie odszkodowanie ca 100.000 zł.

W wyniku apelacji wysokość odszkodowania zmniejszono o 30.000 zł.
Być może sprawa trafi do Sądu Najwyższego, ale póki co wyrok
podlega wykonalności.
 
 
Przedmiotem postępowania sądowego było roszczenie kobiety, która upadła na oblodzonym ( jej zdaniem) chodniku. Powódka skierowała pozew przeciwko gminie wskazując na nienależyte wykonanie obowiązku nadzoru nad stanem drogi, której częścią jest arteria przeznaczona do ruchu dla pieszych czyli chodnik. Sąd Okręgowy powództwo oddalił, albowiem nie dopatrzył się związku przyczynowego pomiędzy zaniechaniem służb gminy w przedmiocie dyscyplinowania właścicieli nieruchomości w zakresie sprzątania chodników, a wypadkiem. Ulica na której nastąpił wypadek nie należała do głównych arterii miasta. Funkcjonariusze Policji Miejskiej nie byli w stanie kontrolować na bieżąco stanu chodników w całym mieście. Ponadto nawet ukaranie mandatem następuje po fakcie niedopełnienia obowiązków przez właściciela nieruchomości, a nie przed tym zdarzeniem.  Sąd Apelacyjny pogląd ten podzielił, ale przekazał sprawę do ponownego rozpoznania i wskazał, że zasada roszczenia wynika z innych niż to przytoczyła powódka podstaw prawnych.
Otóż ustawa z dnia 21 marca 1985 r.o drogach publicznych (tekst jednolity: Dz. U. 2007 r. Nr 19 poz. 115) nakłada na zarządcę drogi obowiązek  utrzymania nawierzchni drogi, chodników, drogowych obiektów inżynierskich, urządzeń zabezpieczających ruch i innych urządzeń związanych z drogą. W związku z tym Sąd Apelacyjny polecił Sądowi Okręgowemu ustalić kto był zarządcą drogi.
Zarządcami dróg są dla różne organy administracji rządowej i samorządowej w zależności od rodzaju danej arterii komunikacyjnej.
Wątpliwości powyższe nie dotyczą miast na prawach powiatu  albowiem ustawa stanowi, że w granicach tych miast na prawach powiatu,   zarządcą wszystkich dróg publicznych, z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych, jest Prezydent Miasta ( art. 19 ust.5 ustawy).
W konsekwencji powyższego stanu prawnego -  poszkodowany, który upadł na śliskim chodniku,  roszczenie o odszkodowanie może zgłosić zarówno do właściciela przyległej nieruchomości jak i do gminy reprezentowanej przez odpowiedni organ ( wójt, burmistrz, prezydent)  albo do obu tych osób jednocześnie na zasadzie solidarności dłużników ( art. 366 k.c.).
 W opisanej sprawie odszkodowanie zostało zasądzone solidarnie od właściciela nieruchomości oraz od gminy. Słaba to pociecha dla kamienicznika, albowiem gdy wierzycielka wybierze gminę jako dłużnika, to gmina wystąpi z regresem do współpozwanego o zwrot wypłaconego odszkodowania w całości lub części. Radzę więc chodniki sprzątać i to do samej kostki brukowej jak widać na załączonym obrazku. Pragnę podkreślić że nie daje rezultatu posypywanie piaskiem lub popiołem, takie zabezpieczenie stwarza większe niebezpieczeństwo, albowiem w miejscach gdzie piasek odpadnie pozostają kawałki lodu na których łatwiej się poślizgnąć aniżeli na chodniku śliskim i niczym nie posypanym, na którym pieszy zachowuje większą ostrożność. Piasek i inne materiały zapobiegające poślizgnięciom radzę posypywać na uprzątnięty aż do kostki czy do płyty chodnik, zamiast na leżący na chodnikach śnieg czy lód.
 
 

 

Komentarze (2)
3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
Najnowsze wpisy
2012-02-13 18:45 Koniec z podwójną składką
2012-02-06 07:54 Długi spadku-efekt domina
2012-01-29 06:26 Co oznacza żółte światło?
2011-12-19 09:09 Wolne za święta
2011-12-10 09:53 Do kiedy zaległy urlop?
Najnowsze komentarze
2011-10-06 04:52
fortuna:
PJN za uproszczeniem podatków
Janusz Palikot ma na pierwszym planie walkę o usunięcie lekcji religii ze szkół i o pozwolenie[...]
2011-10-05 06:29
angling:
PJN za uproszczeniem podatków
Deklaracja to jedno :) Nie można ot tak uprościć podatków. Już lepiej Palikot by to zrobił,[...]
2011-09-22 09:06
Kredyt-bez-BIK-u:
Najem bez umowy
Czyli faktycznie prawie nie ma możliwości "wywalić" kogoś z psem.
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie