Koniec sądów gospodarczych?
 Oceń wpis
   

Z końcem roku przestaną funkcjonować wydziały gospodarcze w sądach okręgowych  w  siedzibach miast będących niegdyś województwami jak Elbląg, Gorzów Wlkp.,Jelenia Góra, Kalisz, Krosno, Radom, Słupsk, Tarnobrzeg i Tarnów. Zdaniem autorów projektu likwidacja tych sądów nie pozostanie w sprzeczności z konstytucyjnymi prawami obywateli.

Nic bardziej błędnego!

To chyba niezbyt logiczne, że to nic dla obywatela jechać do sądu co najmniej 150 km niż od kilku km do 60 km. Autorzy projektu powinni w końcu zrozumieć, że sąd jest dla obywatela, a nie odwrotnie, a więc skoro sądy gospodarcze w powyższych miastach miały za mało spraw i wydziały ulegają likwidacji - i słusznie, skoro przypis wynosił ca  150 spraw I i II instancji, czyli wiele razy więcej, aniżeli przypada na 1 sędziego w wydziałach cywilnych sądów rejonowych - to jednak nie  tędy droga . Likwidacja wydziału nie stoi na przeszkodzie organizowaniu sesji wyjazdowych sądów okręgowych do siedzib zlikwidowanych wydziałow sądów okręgowych, a aby nie zmuszać stron, do uciążliwych wyjazdów. Jak wskazuje doświadczenie dotarcie do sądu w dużych miastach trwa ( tylko przejazd przez miasto) od 30 d0 60 min.

Tyle że nie ma tragedii, komisja legislacyjna przygotowała projekt likwidacji sąów gospodarczych. Środowisko prawników pozytywnie reaguje na takie plany. Sądy gospodarcze pożegnamy bez żalu. Nie sprawdziły się one w żadnym fragmencie i są utrudnieniem a nie ułatwieniem. Co gorsze- mędrcy, którzy w zaciszu gabinetów przygotowali procedurę gospodarczą doprowadzili do tzw. "walki na haki",  wytoczenie procesu było połączone było z walką nerwów. Chodzi tu oczywiście o sprawy sporne zwłaszcza procesy wynikające z  umów o roboty budowlane, albo o rozliczenia transportowe, czy spory pomiędzy wspólnikami. 

Porównując postępowanie przed państwowym arbitrażem gospodarczym, w byłym PRL a obecnym sądem gospodarczym porównanie wypada zdecydowanie na korzyść okręgowych komisji arbitrażowych. Byli tam specjaliści od inwestycji, od prawa przewozowego i inni świetni prawnicy. Rozprawa toczyła się w warunkach kameralnych, nie było tzw. prekluzji, a sprawy kończyły się na jednym posiedzeniu i najwyżej w 3 miesiące.

 Oczywiście nie były to organy niezależne. albowiem czasami musiały orzekać "po linii" i były organizowane tzw, sesje wyjazdowe, których wynik był z góry przesądzony, ale tak na co dzień sprawy były rozstrzygane zgodnie z ówczesnym  prawem.

Gdyby tak przywrócić państwowy arbitraż gospodarczy dla podmiotów gospodarczych ? Wprawdzie liczba sądów polubownych stale rośnie, ale nie mają one zbyt wiele petentów i nie będą mieć. W państwowym arbitrażu gospodarczym arbitrami powinni być nie sędziowie, a prawnicy z odpowiednim stażem i doświadczeniem zwłaszcza z korporacji radców prawnych i adwokatów, a także prawników spoza tych korporacji jeżeli posiadają odpowiednie ku zdolności, jest wielu prawników bez licencji którzy górują swoim poziomem zawodowym nad ich licencjonowanymi kolegami. Arbitrzy powinni być powoływani w drodze konkursu i na czas określony, aby nie było kłopotów z wykreśleniem z listy osób, które nie wykazały swojej przydatności.  PAG powinien funkcjonować poza strukturą ministerstwa sprawiedliwości a w pionie ministerstwa gospodarki, bo skostniała struktura wymiaru sprawiedliwości nie pozwala na reformę rozstrzygania spraw gospodarczych. Konstytucyjne prawo do sądu powinno być zagwarantowane przez możliwość zaskarżenia orzeczenia arbitra do sądu powszechnego.

Póki co czekajmy na wykreślenie z kodeksu postępowania cywilnego przepisów o procedurze gospodarczej, czego sobie i wszystkim serdecznie życzę.

 

 

Komentarze (0)
Zlikwidować PZPN
 Oceń wpis
   

Poniżej podaję apel miłośników piłki nożnej, który w całości popieram. Proponowane zmiany prowadzą do fundamentalnej nowelizacji ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym ( Dz. nr 155, poz.1298). Pewnie nikt nie zdaje sobie sprawy czym jest liga zawodowa. Oto definicja ustawowa tej organizacji :

liga zawodowa jest formą współzawodnictwa sportowego organizowanego i prowadzonego na najwyższym lub kilku najwyższych poziomach rywalizacji w określonej dyscyplinie sportu

Co chcemy osiągnąć

Odwołać Prezesa i Zarząd PZPN, a następnie rozpisać wybory.
Do nowego Zarządu PZPN powołać wysokiej klasy specjalistówy od zarządzania piłką nożną i szkolenia młodzieży, przedstawiciela kibiców, oraz niezwiązanych ze środowiskiem piłkarskim fachowców z dziedziny zarządzania, restrukturyzacji, finansów, zarządzania projektami i public relations.
Wprowadzić kontrakty menedżerskie dla członków Zarządu, w których zawarte będą ich kompetencje, zakres odpowiedzialności, oraz cele i zadania, z realizacji których będą rozliczani co roku na zjeździe sprawozdawczym.
Przeprowadzić audyt działalności Związkuyl, a następnie restrukturyzację struktur i procesów w celu usprawnienia funkcjonowania i ograniczenia kosztów działalności, oraz zapewnienia transparentności i jasności działania poszczególnych organów Związku.
Zrównać wpływ klubów z wpływami okręgów na wybór Zarządu PZPN, stworzyć autonomiczną komórkę przedstawicieli kibiców mającą swoją reprezentację podczas Walnego Zgromadzenia Delegatów.
Wypracować i wdrożyć projekt jednolitego, profesjonalnego i skutecznego systemu szkolenia młodzieży obejmującego wszystkie grupy wiekowe.
Wprowadzić jednolity system szkolenia i wynagradzania trenerów z uwzględnieniem specyfiki pracy z poszczególnymi grupami wiekowymi piłkarzy.
Wprowadzić instytucję sędziów zawodowychyle="font-size: 10pt"> na poziomie Ekstraklasy, I i II ligi, podwyższyć ich uposażenie oraz wprowadzić obowiązek składania oświadczeń majątkowych. Zlikwidować instytucję obserwatorów piłkarskich w obecnej formie, a pracę sędziów analizować na podstawie zapisu wideo.
Przekazać kontrolę nad organizacją rozgrywek w nowej I i II lidzeyle="font-size: 10pt"> podmiotom działającym niezależnie od PZPN na zasadach np. spółki prawa handlowego, jak to ma miejsce w przypadku rozgrywek Ekstraklasy.
Proces licencyjny przekazać w całości pod auspicje spółek zarządzających rozgrywkami ligowymi, oraz zagwarantować terminowość i nieodwołalność decyzji. Systematycznie zwiększać wymagania licencyjne, aby dbać o podnoszenie poziomu rozgrywek.
Wprowadzić obowiązek publikowania budżetu i sprawozdań finansowych PZPN, wojewódzkich związków piłki nożnej oraz okręgów, a także całkowitą jawność tych dokumentów.
Utworzyć skuteczny, wewnętrzny organ kontroli działań Związku, w którym zasiadać będą zarówno specjaliści z dziedziny piłki nożnej, jak i zewnętrzni fachowcy z dziedziny prawa zatrudniani przez Związek
 
Komentarze (0)
Jeszcze raz o książeczkach mieszkaniowych PKO
 Oceń wpis
   

Otrzymałem na swoim blogu wiadomość o następującej treści:

"Posiadacze książeczek mieszkaniowych powalczmy razem o zmuszenie Rządu i
Banku PKO BP do waloryzacji wkładów i odsetek..
-lub w inny możliwy sposób rozwiązac z nami problem mieszkaniowy..Nie możemy
wyrzucić z Polski młodego pokolenia CHLEBEM I DACHEM NAD GŁOWĄ.. kiedyś
naszych przodków wyrzucano z Polski za chlebem do Ameryki Północnej i
Południowej, na saksy o tułaczkę po Europie.. teraz brutalnie się wywala
miliony młodych by nie realizować zobowiązań np Książeczek
Mieszkaniowych...nie dajcie sie walczie o swoje .tu WASZE MIEJSCE a ci co
poza kolejką pozałatwiali sobie ,rodzinie i kolesiom po kilka mieszkań i
teraz rządzą III RP winni są rozwiązać uczciwie problem. www.kmpkobp.pl
KONTAKT kom.606136312"

W swoim artykule p.t. Książeczki mieszkaniowe - iluzoryczna pomoc, przedstawiłem podstawy prawne tak marnej sytuacji młodych ludzi dysponujących książeczkami mieszkaniowymi. Jestem osobiście przekonany, że wysokość świadczenia płatnego przez bank powinna podlegać sądowej waloryzacji w trybie art. 358,1 par. 3 k.c. Pragnę przyłączyć sie do powyższej inicjatywy poprzez nieodpłatną pomoc prawną przy redagowaniu petycji do władz oraz skargi konstytucyjnej do TK.

Narazie znalazł się inicjator, który założył stronę www.kmpkobp.pl

Młodzi, do was należy inicjatywa, a ja - senior- chętnie wam pomogę.

Komentarze (2)
Mariusz rozpłodowiec, czyli sprzedawca nasienia
 Oceń wpis
   

 

"MAM 26 LAT ,182 CM WZROSTU,ZDROWY ,SPRZEDAM SWOJE NASIENIE KOBIETOM KTÓRE PRAGNOM ZAJSC W CIĄŻE MARIUSZ"

Ogłoszenia j.w. często pojawiają się w internecie( na marginesie sprawność intelektualna pana Mariusza sądząc z błędów ortograficznych nie jest wysoka).O co tu chodzi, otóż spragnieni potomstwa małżonkowie postanawiają odstąpić od zapłodnienia in vitro i zostać rodzicami w sposób naturalny, z tym że w miejsce męża wstępuje silny byczek- rozpłodowiec. Małżonkowie zawierają z takim byczkiem umowę o dzieło ( art. 627 k.c. przez umowę o dzieło , przyjmujący zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia) , a więc dzieło - nie tylko zapłodnienie - ale takie które jest skuteczne, przedmiotem tej umowy jest ciąża, będzie ciąża -  będzie zapłata.  A co z rękojmią, czynność obciążona jest wadą prawną, umowa służy do obejścia prawa. Małżonek matki dziecka powinien  w terminie 6 miesięcy urodzenia się dziecka wytoczyć powództwo o zaprzeczenie swojego ojcostwa ( art. 63 k.r.i op.). ale tego nie zrobi, bo przecież świadomie dążył do swojego fikcyjnego ojcostwa.

Poszukiwania silnego zdrowego byczka- rozpłodowca sięgają prehistorii. W filmie K-J Annauda "Walka o ogień" główny bohater, małpolud Noah trafia do sąsiedniego, bardziej cywilizowanego plemienia, tam przedstawiciele starszyzny badali szczegółowo jego anatomię. zaglądali mu nawet w zęby, a następnie nakazali  zapładniać swoje samice, a te stały w kolejce.

Nie musimy sięgać tak daleko do czasów sprzed 100.000 lat, podobna scena jest w filmie Gerarda Corbiela "Farinnelli ostatni kastrat". Farinelli pragnie mieć dziecko ze swoją ukochaną. prosi swego brata o przysługę, ten ją spełnia. a fikcyjni rodzice w czasie tego aktu patrzą sobie w oczy i czule trzymają się za ręce podczas aktu prokreacji.

Małżonek lady Chatterley  ( powieść  Dawida H. Lawranca ) przykuty do wóżka inwalidzkiego sam namawia żonę aby ułożyła sobie życie seksualne, nie ma nic przeciwko, aby mieć potomka.  Ta znajduje jurnego leśniczego, a sceny  erotyczne wywołały skandal skutkującu konfiskatę książki.

Profesja  niezbyt rozwiniętych intelektualnie  Mariuszy,  nie pozostaje w sprzeczności z prawem, oni chcą po prostu zarobić. Ich profesja jest w gruncie rzeczy prostytucją. Oni z chęci zysku świadczą usługi seksualne. Prostytucja nie jest przestępstwem. Przestępstwem jest stręczycielstwo. Po stronie małżonków nie ma jednak stręczycielstwa ( art. 204 par.2  par. 2 k.k.),  nie ma bowiem po ich stronie dążenia do osiągnięcia korzyści majątkowej albo do czerpania tych korzyści z usług seksualnych.  Takowe przestępstwo popełniłby jednak ten który gromadzi grupę byczków - rozpłodowców i pośredniczy pomiędzy nimi. a klientami, pobierając prowizję.

A co z rękojmią za wady? Skoro życie ludzle jest towarem, to wykonawca odpowiada za to że towar posiada inne właściciwości, aniżeli w umowie, a to w myśl art. 644 k.c. upoważnia zamawiającego do odstąpienia od  umowy. brrr... 

Moim zdaniem najbardziej właściwym sposobem powiększenia rodziny przez małżeństwa, które nie mogą mieć własnych dzieci jest adopcja. Domy dziecka są przepełnione, a liczba dzieci pragnących rodzinnego domu jest ogromna. Szeroko propagowane rodziny zastępcze są jedynie półśrodkiem, który może stanowić pomost do adopcji.

Komentarze (0)
Uznanie dziecka przestało być formalnością
 Oceń wpis
   

Od dnia 13 czerwca 2009 roku obowiązują zmiany w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym wprowadzone ustawą z dnia 6 listopada 2998 r. ( Dz.U. nr 220, poz. 431 ).

Obecnie kierownik urzędu stanu cywilnego nie jest już biernym odbiorcą oświadczeń składających się na uznanie ojcostwa, ponieważ ocenia dopuszczalność uznania, wyjaśnia zainteresowanym istotę uznania i różnicę między uznaniem a przysposobieniem

Kierownik USC powinien upewnić się, czy osoby zamierzające złożyć oświadczenia konieczne do uznania ojcostwa zrozumiały, że ich oświadczenia stanowią stwierdzenie faktu ojcostwo Jeśli zachodzą wątpliwości co do pochodzenia dziecka od zgłaszającego oświadczenie mężczyzny, kierownik USC ma obowiązek odmowy przyjęcia oświadczenia.  Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy matka dziecka nie potwierdzi w ciągu 3 miesięcy od dnia oświadczenia mężczyzny, że ojcem dziecka jest ten mężczyzna, które dziecko uznał. 

Nowe przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zawierają następującą treść:

Art. 73 par. 1. Uznanie ojcostwa następuje, gdy mężczyzna, od którego dziecko pochodzi, oświadczy przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, że jest ojcem dziecka, a matka dziecka potwierdzi jednocześnie albo w ciągu trzech miesięcy od dnia oświadczenia mężczyzny, że ojcem dziecka jest ten mężczyzna.

par. 2. Kierownik urzędu stanu cywilnego wyjaśnia osobom zamierzającym złożyć oświadczenia konieczne do uznania ojcostwa przepisy regulujące obowiązki i prawa wynikające z uznania, przepisy o nazwisku dziecka oraz różnicę pomiędzy uznaniem ojcostwa a przysposobieniem dziecka.

par.3. Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczeń koniecznych do uznania ojcostwa, jeżeli uznanie jest niedopuszczalne albo gdy powziął wątpliwość co do pochodzenia dziecka.

Nowe przepisy powinny  skłonić zainteresowanych do przeprowadzenia badania genetycznego lub do odstąpienia od zamiaru uznania, gdy był on podjęty w złej wierze (w sytuacji gdy zainteresowani wiedzieli, że dziecko nie pochodzi od mężczyzny, który zamierzał złożyć oświadczenie, że jest ojcem dziecka.

Kierownik USC może po prostu odmówić przyjęcia aktu uznania i jedynym rozwiązaniem jest droga sądowa.

 

Komentarze (0)
OC komunikacyjne-mało znane szczegóły
 Oceń wpis
   

 

Od 1 stycznia 1962 roku obowiązują przepisy o obowiązkowym ubezpieczeniu komunikacyjnym, pomimo to nie każdy właściciel samochodu posiada dostateczne rozeznanie, co do zakresu ochrony objętej asekuracją. Wie on np. że polisa OC daje mu ochronę materialną, za szkody rzeczowe, gdy ponosi on winę za kolizję z drugim samochodem.  Właściciele samochodów jak i osoby poszkodowane nie posiadają dostatecznej wiedzy co do zakresu ubezpieczenia OC za szkody osobow 

Podstawową przesłanką odpowiedzialności cywilnej jest zasada winy. W przypadku kolizji dwóch pojazdów odszkodowanie zostanie wypłacone, jeżeli poszkodowany udowodni, że kierowca drugiego pojazdu ponosi winę ( art.415 k.c.) , udowodnioną najczęściej mandatem karnym albo oświadczeniem sprawcy.

Inaczej jest gdy ofiarą wypadku jest człowiek. Osoba fizyczna może dochodzić odszkodowania nie tylko na zasadzie winy, świadczenie przysługuje także, gdy brak jest podstaw do przypisania kierowcy jakiegokolwiek nieprawidłowości, a więc także wówczas, gdy kierowca winy nie ponosi.

W tej sytuacji, w miejsce kierowcy wchodzi posiadacz samochodu, a jego odpowiedzialność następuje na podstawie zasady ryzyka( art. 436 par.1 k.c.). Ta odpowiedzialność ma miejsce, gdy np. wypadek nastąpił na skutek defektu pojazdu, którego nie można było przewidzieć, albo gdy potrącenie przechodnia nastąpiło w wyniku wady nawierzchni drogowej np. plamy oleju.

Odpowiedzialność z OC zachodzi również gdy np. pasażer poślizgnie się na śliskim stopniu w trakcie wysiadania z autobusu KLA. Jak dowodzi praktyka poszkodowani nie wiedzą o uprawnieniu do odszkodowania z OC, będąc w błędnym przekonaniu, że gdy kierowca winy nie ponosi, to rekompensata za szkodę nie przysługuje.

Podobna sytuacja odnosi się do pasażerów, którzy ulegli wypadkowi, w sytuacji gdy kierowca winy nie ponosił. Uniewinnienie kierowcy od zarzutu popełnienia przestępstwa drogowego nie przesądza  zwolnieniu posiadacza samochodu od odpowiedzialności cywilnej. Również i w tym przypadku posiadacz ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, zaś zasada winy wchodzi w grę  gdy pasażer przewożony jest z grzeczności, w tym miejscu dodaję, że owa grzeczność nie zachodzi, gdy pasażerowie zbierają się na zakup paliwa.

Dalsza nieświadomość poszkodowanych dotyczy sytuacji, gdy poszkodowanym pasażerem jest członek rodziny. Otóż nie zachodzą wątpliwości, gdy właścicielem pojazdu i kierowcą był np.ojciec, a poszkodowanym jego syn. Takowe dotyczyły sytuacji gdy syn spowodował wypadek prowadzący samochód będący własnością jego ojca, a poszkodowanym był ojciec, który w następstwie tego wypadku doznał obrażeń ciała. W orzecznictwie sądowym utrwalił się pogląd, że poszkodowany może skutecznie dochodzić odszkodowania od zakładu ubezpieczeń, z którym zawarł umowę OC gdy szkodę na jego osobie wyrządził kierowca któremu powierzył on prowadzenie pojazdu ( uchwała Sądu Najwyższego z dn..19.01.07  III CZP 146/06 ).

Komentarze (1)
Zwrot kosztów szkolenia
 Oceń wpis
   

 

Pracownicy są kierowani na szkolenie zawodowe, bez względu na to, czy faktycznie tego chcą. Kiedy jednak pragną rozstać się z pracodawcą napotykają na sprzeciw i żądanie zwrotu kosztów zleconej przez zakład edukacji. Sprawy o zwrot kosztów szkolenia zawodowego są coraz częściej przedmiotem sporów sądowych.
 
Doskonalenie zawodowe pracowników następuje na podstawie rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 12 października 1993 r. w sprawie zasad i warunków podnoszenia kwalifikacji zawodowych i wykształcenia ogólnego dorosłych. ( Dz. U. nr 103, poz.472 ze zm.).
 
Stosownie do treści par.9 tego aktu  pracownikowi podnoszącemu kwalifikacje zawodowe w formach pozaszkolnych, na podstawie skierowania zakładu pracy przysługuje zwrot kosztów uczestnictwa.
 
 
Dokładne określenie wydatków zakładu pracy podane jest w umowie. Pracownik, który otrzymał od zakładu pracy pomoc finansową  i  po zakończeniu szkolenia  rozwiąże stosunek pracy za wypowiedzeniem, jest obowiązany do zwrotu kosztów poniesionych przez zakład pracy na jego szkolenie w wysokości proporcjonalnej do czasu pracy po zakończeniu nauki. Okres karencji nie może przewyższać 3 lat od zakończenia szkolenia.
 
Najlepszym rozwiązaniem konfliktu  jest porozumienie pomiędzy pracownikiem, a jej zakładem pracy. Pracodawca może (ale nie musi),  zrezygnować z żądania zwrotu w całości lub w części ( par. 9 ust.3 cyt. rozporządzenia).
 
W orzecznictwie sądowym utrwalił się pogląd że żądanie zakładu pracy w przedmiocie zwrotu kosztów szkolenia skierowane do pracownika, który w okresie zakazu wypowiedział umowę o pracę  nie pozostaje w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego vide S.N. I PKN 110/08.
 
Zdobywanie wykształcenia zaspokaja przede wszystkim własne aspiracje pracownika, co jest godne aprobaty, ale odbywa się przede wszystkim w interesie pracownika, w celu polepszenia jego szans na zdobycie zatrudnienia na trudnym rynku pracy
 
W konsekwencji tego stanu rzeczy pracownik powinien liczyć się z tym że zakład skieruje sprawę do sądu, przez co żądana kwota zostanie powiększona o koszty postępowania i odsetki.
 
Inna sytuacja zachodzi, kiedy rzekome szkolenie jest w istocie pracą zawodową wykonywaną na zlecenie zakładu pracy, np. zakład wysyła pracownika za granicę, aby zapoznał się z funkcjonowaniem maszyn, względnie urządzeń, podczas gdy jego czynności niewiele różnią się od obowiązków pełnionych w kraju ( praca na budowie ).  W takich przypadkach pracodawca nie może skutecznie dochodzić zwrotu kosztów pobytu pracownika za granicą t.j. kosztów podróży i diet ( S.N. I PK 144/2004).
Komentarze (1)
Premia uznaniowa a dyskryminacja
 Oceń wpis
   

 

Zgodnie z obowiązującymi w wielu zakładach regulaminów premiowania każdy pracownik jest uprawniony do kwartalnej premii, jeżeli nienagannie wykonywał swoje obowiązki i wykonał zadania premiowe,  a  firma osiągnęła dodatni wynik finansowy. W regulaminach zawarty jest zapis, że premia charakter uznaniowy.
 
Art. 105 kodeksu pracy stanowi, że pracownikom, którzy przez wzorowe wypełnianie swoich obowiązków, przejawianie inicjatywy w pracy i podnoszenie jej wydajności oraz jakości przyczyniają się szczególnie do wykonania zadań zakładu mogą być przyznawane nagrody i wyróżnienia. Przyznanie nagrody zależy wyłącznie od woli pracodawcy. Premia uznaniowa jest w swojej  istocie nagrodą, czyli dobrowolnym świadczeniem pracodawcy. 
 
Świadczenie to nie ma tzw. charakteru roszczeniowego, a więc nie podlega kontroli sądu ( vide orzeczenia S.N. I PKN 705/99 oraz I PK 37/04). W konsekwencji tego stanu rzeczy pracownik nie może w zasadzie  dochodzić zapłaty tego świadczenia   w postępowaniu sądowym.
 
Ale od powyższych zasad są wyjątki.  W orzecznictwie sądowym odnotowano pogląd, że uznanie nie może prowadzić do stosowania dowolności, ani do nadużywania kompetencji, ani też do dyskryminowania dowolnie określonych osób czy ich grup (wyrok S.N. z 19 grudnia 1990 r., I PR 170/90).  W związku z tym w przypadku rażącego pokrzywdzenia pracownika dochodzenie roszczenia jest możliwe..
 
Ponadto występują przypadki gdy premia uznaniowa jest świadczeniem uznaniowym, tylko z nazwy, albowiem obowiązujący w danym zakładzie regulamin przewiduje szczegółowe warunki, których spełnienie uzasadnia przyznanie premii.
 
Kryterium decydującym jest to, czy regulamin zawiera  z góry skonkretyzowane i zobiektywizowane (podlegające weryfikacji) przesłanki nabycia prawa do świadczenia lub przesłanki prowadzące do jego pozbawienia albo obniżenia  ( wyrok S.N. I PK 26/06). Jeżeli więc regulamin precyzyjnie określał zadania premiowe i przypadki w  których pracownik traci prawo do świadczenia, to pomimo nazwania tego świadczenia nagrodą względnie premią uznaniową, pracownik ma szansę na skuteczne dochodzenie roszczenia na drodze sądow.
 
Nie może być tak, że pracownik pracował z wielkim zaangażowaniem i efektywnie  i premii nie otrzymał, ponieważ czymś podpadł przełożonemu. Takie działanie zakładu pracy należałoby uznać za dyskryminację, której zakaz wpisany został w treści art. 18.3a par.1 k.p.
 
Komentarze (1)
Apel do europarlamentarzystów
 Oceń wpis
   

Język esperanto opanowałem w mowie i w piśmie po ukończeniu kursu trwającego 120 godzin wykładowych. Na tej podstawie mam prawo twierdzić, że przeciętny uczeń szkoły podstawowej jest w stanie posługiwać się tym środkiem międzynarodowej komunikacji po jednorocznej nauce, natomiast  realizowanie, 3-letniego programu prowadziłoby do perfekcyjnej znajomości języka. Poniżej zamieszczam apel polskich esperantystów do eurodeputowanych, do którego osobiście się przyłączyłem i zachęcam  do poparcia tego wystąpienia.

                      ,,Apel do polskich eurodeputowanych
 

Od wielu lat w Parlamencie Europejskim prowadzona jest polityka językowa. System pozornej równorzędności wszystkich języków członkowskich jest niczym innym, jak zakamuflowanym preferowaniem dominacji języka angielskiego.

W sondażu na austriackiej stronie: www.derstandard.at - za esperantem opowiedziało się 65,9 proc. respondentów, a na stronie: www.freewels.com/international-languages - aż 70 proc. Nawet w Parlamencie Europejskim w kwietniu 2004 r. za esperantem opowiedziało się 43 proc. eurodeputowanych.

Komisja Europejska zareagowała powołaniem specjalnego komisarza do spraw wielojęzyczności - Leonarda Orbana i specjalnej grupy złożonej z przedstawicieli British Council, Instytutu Goethego i Ośrodka Upowszechniania Kultury i Języka Francuskiego. Grupa ta przedstawiła zupełnie nierealne, wręcz utopijne wnioski, m.in. sugerujące, by w ramach propagowanej wielojęzyczności:

- wszyscy przez całe życie uczyli się języków i traktowali to jako zajęcia rekreacyjne, podobnie jak sport;

- wzorem Józefa Konrada Korzeniowskiego wszyscy Europejczycy przyjęli język angielski jako własny.

Tym niezbyt logicznym wnioskom odważyła się w Parlamencie Europejskim przeciwstawić jedynie słoweńska eurodeputowana Ludmiła Nowak, która m.in. stwierdziła, że: „tak jak euro pomogło narodom osiągnąć wzrost ekonomiczny, tak też wspólny język esperanto może ułatwić wzajemne porozumiewanie się”.

Druzgocącą opinię o tych wnioskach przedstawił wybitny szwajcarski lingwista i tłumacz wielu języków w ONZ - Claude Piron, który stwierdził, że utopią i nieporozumieniem jest uznawanie za fakt, iż językiem angielskim można się porozumieć na całym świecie, i że to rozwiązanie jest ostateczne. Ponad 90 proc. mieszkańców Europy nie potrafi zrozumieć najprostszych zdań angielskich. Angielski jest językiem wieloznacznym i nieprecyzyjnym, bardzo trudnym w mowie i piśmie. Nawet wieloletnia jego nauka nie zapewnia poprawnej znajomości.

Uzupełnieniem tej opinii może być ciekawy wywiad przeprowadzony przez chiński kwartalnik „Mikrofone” z chińskim poetą Mao Zifu, który powiedział: „Ucząc się angielskiego ponad 10 lat mogę w nim tylko czytać”.

Esperanto, to nie tylko język wielokrotnie łatwiejszy, w ocenie lingwistów, od każdego innego, ale też piękna idea, która zbliża do siebie ludzi na całym świecie, niezależnie od: narodowości, rasy, religii i wyznawanych poglądów, a tym samym może sprawić, by żyli ze sobą w zgodzie, przyjaźni i pokoju.

Tylko niezorientowani nie zdają sobie sprawy, jakim dobrodziejstwem dla ludzkości byłaby możliwość bezproblemowego porozumiewania się ludzi całego świata, a to niewątpliwie zapewnić może język esperanto.

Esperanto powstało na ziemiach polskich, a jego twórca Ludwik Zamenhof rozsławił w świecie naszą ojczyznę. W świecie istnieje ponad 1400 pomników poświęconych esperantu i jego twórcy. W kosmosie między Marsem a Jowiszem krążą dwie asteroidy: Zamenhof oraz Esperanto. Najdalszy na ziemi przylądek na Spitsbergenie nazywa się Esperanto. Od lipca 2006 r. niemieckie miasto nosi nazwę Herzberg la Esperanto Urbo. Sonda kosmiczna Voyager zabrała przesłanie do istot pozaziemskich w języku esperanto. Japoński przemysłowiec Etsuo Miyoshi powiedział: „Opatrzność dała wam Zamenhofa, esperanto jest wszędzie na świecie znane jako polski wynalazek”. A wybitny polski uczony - Tadeusz Kotarbiński: „Esperanto jest genialnym połączeniem logiki i prostoty”.

Esperanto pozwala zainteresować cały świat naszą narodową kulturą. Wiele arcydzieł polskiej literatury stanowi poważny dział przekładów na język esperanto, które chętnie są czytane i szerzą sławę polskiego imienia w świecie.

O korzyściach i przyjemności swobodnego porozumiewania się ludzi ze sobą można przekonać się podczas kongresów organizowanych corocznie w różnych częściach świata, gromadzących przedstawicieli różnych krajów, którzy dzięki esperantu nawiązują ze sobą przyjacielskie kontakty.

Tegoroczny 94 Światowy Kongres Esperantystów jaki odbył się w Białymstoku nie tylko przysporzył chwały i splendoru Polsce, ale także uznanie wszystkim jego organizatorom.

Dlaczego, mimo niewątpliwych walorów i tak zdecydowanej większości opowiadających się za językiem esperanto, jest on przez elity polityczne ignorowany? Na przeszkodzie stoją wyłącznie imperialne interesy Wielkiej Brytanii, która przez dominację swojego języka rozszerza w świecie wpływy polityczne, ekonomiczne i kulturalne, uzależniając kraje od siebie i czerpiąc z tego tytułu kolosalne korzyści.

Idea języka esperanto, jako drugiego obok narodowych powszechnie obowiązujących w świecie, była już bardzo bliska realizacji w 1922 r. w Lidze Narodów. Niestety imperialne ambicje Francji i Anglii skutecznie tę ideę storpedowały, a polski ambasador przy LN - Szymon Askenazy, wbrew narodowemu polskiemu interesowi, niechlubnie te intrygi poparł.Czy obecni polscy europosłowie mają te tradycje nadal podtrzymywać? Czy też, wczuwając się i rozumiejąc także nasz narodowy interes, mogliby wreszcie zacząć skutecznie esperanto wspierać? Apelujemy, aby obecni europosłowie nie popełniali błędu z przeszłości, aby zrozumieli jak wielkie znaczenie ma ta sprawa nie tylko dla Polaków, ale i całej ludzkości.

Esperanto, mimo że jest językiem międzynarodowym i do żadnego narodu nie należy, w Polsce się narodziło i dla Polski niewątpliwie byłoby ogromnym zaszczytem i honorem, gdyby w świecie stosowane było jako język powszechnie obowiązujący obok narodowych.

Polscy europosłowie powinni przestać wstydliwie traktować esperanto na arenie międzynarodowej.

Esperanto dla każdego polskiego europosła może być powodem do dumy, chwały i zaszczytu - jak to już podkreślił polski Sejm jednogłośnie przyjętą uchwałą nr 410 z 12 czerwca 2008 roku w sprawie uczczenia 100 rocznicy Światowego Związku Esperantystów .

Punktem honoru każdego polskiego europosła powinno być krzewienie w Parlamencie Europejskim tego pięknego, najłatwiejszego, a przede wszystkim neutralnego języka, tak aby następne głosowanie za wspólnym dla UE językiem - znacznie przewyższyło ten wynik z 2004 r. (43 proc. za esperantem).

W tym dziele polscy europosłowie powinni solidarnie połączyć swoje wysiłki i działać wspólnie, mimo występujących między nimi podziałów partyjno-politycznych.

Mamy nadzieję, że nasz apel zostanie należycie zrozumiany, przemyślany i poparty. Dzięki temu polscy europosłowie zrobią właściwy krok, aby wejść do historii. Właściwy krok, by Polskę postrzegano nie tylko jako kolebkę esperanta, ale także jako inicjatorkę pozytywnych i potrzebnych przemian. Wreszcie, by zaskarbić sobie wdzięczność pokoleń, że za kadencji tego Europarlamentu ludzkość otrzymała niezwykły dar – możliwość bezproblemowego porozumiewania się poprzez esperanto.

Tego wszystkim polskim Europosłom serdecznie życzymy.


 

 
 
 
 

Komentarze (1)
Umowa okresowa - do 24 miesięcy
 Oceń wpis
   

Pracodawcy chętnie zatrudniają pracowników na czas określony trwający nawet kilkanaście lat. Skąd ta "szczodrobliwość" pryncypała, przecież przyjęcie pracownika na tak długi okres czasu łączy się z poważnym ryzykiem finansowym. Jest to "dobroć"  pozorna.  Otóż umowa o pracę zawarta na czas określony może być wypowiedziana za dwutygodniowym wyprzedzenie. Tym samym stabilność zatrudnienia pracownika zatrudnionego na okres np. 10 lat jest zdecydowanie słabsza  niż pozycja osoby posiadającej umowę na czas nieokreślony. Wypoowiedzienie umowy o pracę zawartej na czas określony nie wymaga uzasadnienia i dla jej ważności wymagane jest przestrzeganie wymogów formalnych np. zakazu dokonania tej czynności w czasie urlopu wypoczynkowego. Umowy o których mowa są zgodne z prawem, co - moim zdaniem  - jest jeszcze jednym dowodem że bzdurne zasady obowiązują, albowiem pozwala na to ustawa - dura lex sed lex.

Ustawa z dnia 1 lipca 2009 r o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców ( Dz.U. z dnia 7 sierpnia 2009 r. nr 125. poz. 1035)  ogranicza swobodę pracodawców co do ustalenia okresu trwania umów o pracę zawieranych na czas określony. Art. 13 tego aktu stanowi, że okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie kolejnych umów o prace na czas określony między tymi stronami. nie może przekraczać 24 miesięcy. Za kolejną umowę na czas określony uważa się umowę zawartą przed upływem 3 miesięcy od rozwiązania lub wygaśnięcia  poprzedniej umowy zawartej na czas określony.  Z kolei  art.35 ust. 1  i ust. 2 ustawy nakazują nowe zasady stosować do umów zawartych na czas określony obowiązujących w dniu wejścia w życie ustawy, czyli w dniu 22 sierpnia 2009 r. Do umów na czas określony, które trwały w dniu 22 sierpnia, względnie były zawarte od tej daty do dnia 31 grudnia 2011 r. nie stosuje się art. 25,1 k.p. Dodać nalezy że przepisy art. 35 ust.1-3 ustawy stosuje się jedynie do przedsiębiorców którzy zostali wymienieni w art. 3 ust.1 ustawy czyli spełnili warunki do uznania ich za "przedsiębiorców znajdujących się w trudnych warunkach finansowych".

Kuriozalne jest odstępstwo od powyższych zmian, w przypadkach gdy termin rozwiązania umowy wypada po dniu 31 grudnia 2012 r.  Umowy te rozwiązują się z upływem czasu ma który zostału zawarte.

Wg uzasadnienia projektu:

"Stosowanie ograniczenia w zatrudnianiu tego samego pracownika na podstawie umowy o pracę na czas określony, polegałoby na możliwości pozostawania w takim zatrudnieniu łącznie przez okres nieprzekraczający 24 miesięcy. Projektowana ustawa definiuje także pojęcie kolejnej umowy o pracę na czas określony. Byłaby to umowa zawarta przed upływem 3 miesięcy od rozwiązania lub wygaśnięcia poprzedniej umowy o pracę zawartej na czas określony. Projektowane rozwiązanie obowiązywałoby z mocy prawa i obejmowało także umowy o pracę na czas określony trwające w dniu wejścia w życie ustawy. Natomiast do umów o pracę trwających w dniu 1 stycznia 2012 r. miałyby zastosowanie przepisy art. 251 Kodeksu pracy".

Lliteralna wykładnia ustawy nie prowadzi do skutków korzystnych dla pracownika. Jeżeli bowiem termin drugiej umowy upływa np. w dniu 31 lipca 2010  roku, ale okres 24 miesięcy upłynął z dniem 31 lipca 2009 roku, to umowa ulega rozwiązaniu o rok wcześniej . Nie sposób twierdzić. że takowe rozwiązanie jest dla pracownika korzystne. Skoro art. 25,1 k.p. został wyłączony, to zawarcie kolejnej umowy nie może być równoznaczne w skutkach z z zawarciem umowy na czas nieokreślony. Do uznania zakładu pracy należy, czy nową umowę zawrzeć  i  na jaki okres  i ile razy

Interes pracownika byłby zachowany, jeżeli upływ 24 miesięcznego okresu stwarzałby -  z mocy samego prawa- przekształcenie umowy w umowę na czas nieokreślony.

Ponadto sprzeczne z zasadami logiki jest rozwiązanie, że umowa okresowa, której rozwiązanie przypada w roku 2012 jest ważna.  Dlaczego pracownicy, którzy otrzymali umowy o pracę  z ekstremalnie  długim okresem obowiązywania, mają pozostać poza kręgiem osób którym termin umowy upłynął do dnia 31 grudnia 2011 r. ?

Prawo nie działa wstecz, myślę że Trybunał Konstytucyjne wypowie się co do zgodności z prawem art. 35 ust. 1 -3 ustawy w apekcie zgodności z prawem tych przepisów. Za tym  przemawia również treść art. 3 ust.2  ustawy, który stanowi, że art. 13 stosuje się do ogółu przedsiębiorców, natomiast nie wspomniano o art. 35 ust. 1-3. 

Twórcy ustawy zdają sobie sprawę,  z wątpliwości jakie wywołuje ich dzieło. Na pytanie dziennikarza z Gazety Prawnej,  czy pracownik zachowa uprawnienie do żądania przekształcenia trzeciej umowy w umowę na czas nieokreślony Minister Pracy odpowiedziała :

"Ustawa nie przewiduje, żeby umowy na czas określony zawarte na okres dłuższy niż 24 miesiące rozwiązywały się z mocy prawa. Jeżeli natomiast pracownik skieruje sprawę na drogę postępowania sądowego – to niezawisły sąd orzeknie, jakie są skutki zawarcia umowy na okres przekraczający 24 miesiące".

Ustawy powinny być tak formułowane, aby nie zachodziła potrzeba skierowania sprawy do niezawislego sądu.                                                                    

 Ustawa dotyczy "przedsiębiorców znajdujących się w przejściowych trudnościach finansowych", natomiast w stosunku do innych biznesmenów mają zastosowanie jedynie art. 9-11 i 13 . Tak więc do przedsiębiorcy który jest w dobrej sytuacji nie stosuje się art. 35 ust.1-3, czyli nie może być żadnych wątpliwości, że nie podlegają weryfikacji umowy okresowe obowiązujące w dniu 22 sierpnia 2009 r. Tym samym nie ma wyłączenia art. 25,1 k.p.. a więc  trzecia umowa będzie zrównana w skutkach z umową na czas nieokreślony. Ma  natomiast zastosowanie art. 13 ustawy i druga  umowa nie może przekroczyć 24 miesięcy.  I sprawa w tym zakresie jest dla mnie tak jasna, że nie zachodzi potrzeba jej rozstrzygnięcia przez niezawisly sąd, jak radzi Pani Minister. I jeśli ktoś z zajomych mi  osobiście biznemenów względnie prawników będzie się upierał przy innej interpretacji to będę walczył ze sobą aby  będąc w złej kondycji psychicznej  nie odpowiedzieć tak obcesowo i  krótko jak Pani Minister do swojego kolegi z R.M. przed posiedzeniem Rady, które to słowo nagrała kamera TVP i zostało utrwalone w mojej pamięci.

 

 

 

Komentarze (0)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
Najnowsze wpisy
2012-02-13 18:45 Koniec z podwójną składką
2012-02-06 07:54 Długi spadku-efekt domina
2012-01-29 06:26 Co oznacza żółte światło?
2011-12-19 09:09 Wolne za święta
2011-12-10 09:53 Do kiedy zaległy urlop?
Najnowsze komentarze
2011-10-06 04:52
fortuna:
PJN za uproszczeniem podatków
Janusz Palikot ma na pierwszym planie walkę o usunięcie lekcji religii ze szkół i o pozwolenie[...]
2011-10-05 06:29
angling:
PJN za uproszczeniem podatków
Deklaracja to jedno :) Nie można ot tak uprościć podatków. Już lepiej Palikot by to zrobił,[...]
2011-09-22 09:06
Kredyt-bez-BIK-u:
Najem bez umowy
Czyli faktycznie prawie nie ma możliwości "wywalić" kogoś z psem.
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie