Ostatni Nadzwyczajny Zjazd Radców Prawnych wykazał, że nie wszyscy radcy prawni pragną połączenia swojej korporacji z korporacją adwokacką, i to nie z tej przyczyny że adwokaci tego połączenia nie chcą, ale z tego powodu, że przeciętny radca prawny nie pragnie być adwokatem. Zastanówmy się dlaczego adwokaci tak zajadle przeciwstawiają się fuzji, która narzucona jest odgórnie, bynajmniej bez zgody samorządu radcowskiego.
Argument, że radca prawny nie jest przygotowany do pełnienia funkcji obrońcy w procesie karnym nie posiada rzeczowego uzasadnienia. Prawo karne jest przedmiotem zajęć na aplikacji radcowskiej. Ponadto prawo karne jest dziedziną prawa zdecydowanie łatwiejszą do opanowania niż prawo cywilne. Z kolei prawo gospodarcze jest obszarem prawa niezbyt znanym członkom korporacji adwokackiej, czego dowodem są liczne "wpadki" adwokatów w w procesach gospodarczych.
Niemożliwość zatrudnienia adwokata na podstawie umowy o pracę datuje się od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to adwokaci będąc członkami zespołów posiadali kontrakt z jednostką gospodarki uspołecznionej i wówczas ten fakt nie stanowił dla nich podstawy do rezygnacji z wykonywania zawodu. Byli pracownikami w okresie najtrwadszej "komuny" za rządów Bieruta i Gomułki. Skąd więc przypisywana radcom prawnym rola prawników ustanowionych dla potrzeb komunistycznego reżimu? A czy fakt, że adwokaci nie byli w stanie sprostać zapotrzebowaniu na usługi prawne na rzecz przedsiębiorstw i innych osób prawnych w byłym PRL ulega jakiejkolwiek wątpliwości? Moim zdaniem przyczyny powstania zawodu radcy prawnego mają gospodarczy, a nie polityczny charakter.
Demonstrowana przez większość adwokatów niechęć do radców prawnych spowodowała reakcję wzajemną np. takie zachowanie radcy, że w przypadkach nie dających szans na wygranie podsuwa klientowi rozwiązanie : idź pan do adwokata ( w podtekście adwokat każdą sprawę przyjmie byle tylko otrzymał hororarium z góry).
A przypomnijmy, że nie tak dawno adwokat wydalany z adwokatury otrzymywał wskazówkę : idź pan na radcostwo.
Wbrew oczekiwaniom szacownej Palestry faktyczne udrożnienie dostępu do ich korporacji nie spowodowało masowego exodusu radców prawnych, natomiast do bram adwokatury zapukali młodzi prawnicy po aplikacji sądowej i muszą być przyjęci do korporacji.
Kiedyś radcy prawni pragnęli fuzji z adwokatami, obecnie takowa tendencja straciła na aktualności.Przyczyną jest wzajemna niechęć i dobrze że Zjazd Radców Prawnych uchwalił, że trzeba rozmawiać, a nie łączyć się na siłę. Póki co przedstawiciele obu korporacji sami dochodzą do porozumienia łącząc się w spółki adwokacko-radcowskie, których ilość wzrasta nie tylko w wielkich aglomeracjach, ale także na tzw. prowincji.




Do spraw cywilnych jak np, dochodzenie zapłaty pożyczki (ze sprzeciwem pozwanego
dłużnika), czy do zapłaty faktur tudzież innych spraw o zapłatę brałbym tylko radców
prawnych. Są w prawie cywilnym zazwyczaj lepsi od adwokatów bo adwokaci muszą się
rozdrabniać także na prawo karne. Pisze to na podstawie wieloletnich doświadczeń we
współpracy najpierw z adwokatami a teraz z radcami prawnymi. skomentuj
cywilnych, a i w sprawach karnych nieźle sobie poczynają. Moim zdaniem młodzi
prawnicy są lepiej przygotowani do zawodu w korporacji radcowskiej, która jest
bardziej wszechstronna niż aplikacja adwokacka.
Do zjednoczenia korporacji raczej nie dojdzie, z uwagi na głęboką niechęć na
zasadzie wzajemności. Na uwagę zasługuję okoliczność, że ze strony adwokatów
obraźliwe epitety w stronę radców prawnych rzucają mecenasi z trzeciego szeregu,
często miernoty żyjące z przydzielanych przez sądy w trybie tzw, obrońcy z
urzędu. Paradoksem jest to, że radcy prawni nie chcą do adwokatury, bo nie pragną
owych urzędówek. I koło się zamyka.
Tymczasem na tzw, dole rosną jak grzyby po deszczu kancelarie
adwokacko-radcowskie których członkowie nie żywią do siebie żadnych niechęci.
Zachęcam Pana do skorzystania z usług tego rodzaju nowych prawniczych firm. Od
roku sam funkcjonuję w takiej kancelarii i jestem zadowolony. Pozdrawiam
Świętosław Fortuna skomentuj