Według praktyki Policji wjazd na skrzyżowanie na światłach żółtych uzasadnia karę dla kierowcy na podstawie art.92 par.1.
Rozporządzenie Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz.U. nr 170, poz. 1393 ) stanowi w § 92 ust.1 pkt.2, że sygnał żółty oznacza zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza jednocześnie, że za chwilę zapali się sygnał czerwony. A więc kierowca który widzi światła żółte powinien spodziewać się że za moment zapalą się światła czerwone co łączy się z zakazem wjazdu, czyli powinien przyhamować i zatrzymać się przed światłami.
Ustawa zawiera jednak wyjątek od tej zasady wzmianka o treści „chyba że w chwili zapalenia się sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że pojazd nie może być zatrzymany bez gwałtownego hamowania”. Według praktyki Policji wyjątek o którym mowa nie ma praktycznego zastosowania, ponieważ kierowca zbliżając się do sygnalizatora, na którym paliły się światła zielone powinien liczyć się z tym, że w każdej chwili mogą zapalić się światła żółte. Można więc sobie zadać pytanie do jakiego celu służą światła żółte, skoro – zdaniem Policji – wjazd na skrzyżowanie na światłach żółtych objęty jest takim samym zakazem, jak światła czerwone?
Odpowiedź na to pytanie dał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14.czerwca 2002 sygn. II KKN 276/2000 ) Lex Polonica nr 393774) wskazał, że żółte światła nie mogą stanowić bezwzględnego zakazu wjazdu na skrzyżowanie.
Zdaniem Sądu zapalenie się sygnału żółtego wymaga od kierowcy szybkiej decyzji, uwzględniającej prędkość pojazdu i jego odległość od skrzyżowania. W sytuacji gdy jest oczywiste, że zatrzymanie pojazdu przed sygnalizatorem nie jest fizycznie możliwe – zakaz wjazdu nie obowiązuje. Gwałtowne hamowanie byłoby bowiem sprzeczne z zasadami bezpieczeństwa i prowadziłoby do zatrzymania pojazdu w obrębie środka skrzyżowania, a więc do sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu ruchu pojazdów z kierunku poprzecznego. W sytuacji rozpatrywanej przez Sąd kierowca zbliżał się do skrzyżowania z prędkością 50 km/h, a zielone światło zmieniło się na żółte w chwili, kiedy znajdował się 1-1,5 m od przejścia dla pieszych, nie miał więc żadnej szansy na łagodne hamowanie, okoliczność że tenże kierowca zjechał ze skrzyżowania na światłach czerwonych nie przesądza o jego odpowiedzialności z art. 92 § 1 kodeksu wykroczeń.
Tak więc wykroczeniem jest gwałtowne hamowanie, a nie zjazd ze skrzyżowaniem z zachowaniem dotychczasowej bezpiecznej szybkości.
Wniosek z opisanego przykładu-Policja nie zawsze ma rację, czasami warto odmówić przyjęcia mandatu karnego.



